<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Jeny</title>
	<atom:link href="http://dzeny.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://dzeny.wordpress.com</link>
	<description>Po prostu, Jeny!</description>
	<lastBuildDate>Wed, 26 Aug 2009 23:39:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='dzeny.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Jeny</title>
		<link>http://dzeny.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://dzeny.wordpress.com/osd.xml" title="Jeny" />
	<atom:link rel='hub' href='http://dzeny.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>PS Lancaster</title>
		<link>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/26/p-s-lancaster/</link>
		<comments>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/26/p-s-lancaster/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 22:20:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jeny]]></category>
		<category><![CDATA[Freeman]]></category>
		<category><![CDATA[Lancaster]]></category>
		<category><![CDATA[McKormick]]></category>
		<category><![CDATA[Peggy Sue]]></category>
		<category><![CDATA[Thompson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dzeny.wordpress.com/?p=172</guid>
		<description><![CDATA[Peggy Sue Lancaster stanęła przed werandą domu Jeny z rękami splecionymi na piersi i dumnie zadartą głową. Całą swą postawą demonstrowała pogardę dla gbura Thomsona siedzącego przed domem na starym turystycznym fotelu. Ten obróciwszy bejsbolówkę na bakier, wbijał w pulchną nastolatkę zadziorne spojrzenie. - Postscriptum pewnie ciekawe czy Jeny jest w domu? &#8211; W uśmiechu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=172&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Peggy Sue Lancaster stanęła przed werandą domu Jeny z rękami splecionymi na piersi i dumnie zadartą głową. Całą swą postawą demonstrowała pogardę dla gbura Thomsona siedzącego przed domem na starym turystycznym fotelu. Ten obróciwszy bejsbolówkę na bakier, wbijał w pulchną nastolatkę zadziorne spojrzenie.</p>
<p>- Postscriptum pewnie ciekawe czy Jeny jest w domu? &#8211; W uśmiechu starca widać było nieprzyzwoite rozbawienie.</p>
<p>- Przecież pan wie że nie odzywam się do niego. &#8211; Peggy Sue zaprezentowała Thomsonowi swój profil &#8211; jedyny w swoim rodzaju. Składał się na niego okrągły kształt zarumienionej buzi, przełamany małym perkatym noskiem oraz formującym się nad czołem tsunami blond loków.</p>
<p>- Ależ oczywiście że wiem, a nawet wyraźnie to słyszę. &#8211; John Thomson uwielbiał pastwić się nad Peggy Sue. &#8211; Ile ty masz lat dziecko?</p>
<p>Peggy Sue nie potrafiła się powstrzymać. &#8211; Nie jestem już dzieckiem. Mam skończone piętnaście lat. &#8211; Pogarda i duma zakotłowały się w pulchnym ciele Peggy Sue, które mogło być także ciałem wystrojonego w różowe falbany pluszowego misia. &#8211; Przecież o tym też pan wie.</p>
<p>- Jestem już stary moje dziecko i wiem więcej niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. &#8211; Pan Thomson wypowiedział to mentorskim tonem &#8211; Wiem na przykład że Lancaster był to ciężki bombowiec, ale wydaje mi się że w tym szczególnym wypadku chodzi raczej o B-17 &#8211; latającą fortecę, równie groźną i niedostępną jak&#8230;</p>
<p>- Pan  jest okropny! &#8211; Czerwona na twarzy Peggy Sue ze złością tupnęła nogą. &#8211; Wstrętny stary drań!</p>
<p>- Nie powinnaś się tak denerwować kochanie &#8211; Tym razem starzec zabrzmiał głosem pobłażliwości. &#8211; Ty też nie jesteś taka głupia, więc wiesz że złoszcząc się człowiek spala dwukrotnie więcej kalorii niż kiedy nic nie robi.</p>
<p>- Niech pan przestanie natychmiast się do mnie odzywać! &#8211; Bez wątpienia w tej chwili  Peggy Sue spalała dwukrotnie albo i trzykrotnie więcej kalorii. &#8211; Bo zacznę piszczeć i narobię panu wstydu na całą ulicę!</p>
<p>- W porządku. &#8211; Pan Thomson spotulniał w oka mgnieniu. Zaczął chwiać się na swoim fotelu i przybrał wyraz twarzy niesłusznie zruganego niewiniątka.</p>
<p>Milczeli prawie pięć minut, po których Peggy Sue zwróciła się do Thomsona doskonale oficjalnym tonem &#8211; Jest Jeny?</p>
<p>- Nie ma. &#8211; Starzec odparł głosem pustego automatu z colą.</p>
<p>- Proszę jej zatem przekazać ten list. &#8211; Peggy Sue podała Thomsonowi bladoróżową, pachnącą delikatnie kopertę i odwróciła się na pięcie.</p>
<p>- Do widzenia drogie dziecko! &#8211; krzyknął Pan Thomson. Poczekał chwilę i uśmiechnął się szeroko do Panny Lancaster, która znikając za garażem Freemana odwróciła się aby pokazać starcowi kipiącą nienawiścią, pulchną piętnastoletnią buzię.</p>
<p>Thomson dokładniej przyglądnął się kopercie zaadresowanej do Jeny. W dolnym prawym rogu dostrzegł wykaligrafowane wprawną kursywą &#8211; <em>&#8222;PS Lancaster.&#8221;</em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/dzeny.wordpress.com/172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/dzeny.wordpress.com/172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/dzeny.wordpress.com/172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/dzeny.wordpress.com/172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/dzeny.wordpress.com/172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/dzeny.wordpress.com/172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/dzeny.wordpress.com/172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/dzeny.wordpress.com/172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/dzeny.wordpress.com/172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/dzeny.wordpress.com/172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/dzeny.wordpress.com/172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/dzeny.wordpress.com/172/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/dzeny.wordpress.com/172/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/dzeny.wordpress.com/172/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=172&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/26/p-s-lancaster/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/771f4418c3464d292670d8b883d68e72?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">inspiromat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Pan Thomson ogląda zapasy kobiet</title>
		<link>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/23/pan-thomson-oglada-zapasy-kobiet/</link>
		<comments>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/23/pan-thomson-oglada-zapasy-kobiet/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Aug 2009 23:54:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jeny]]></category>
		<category><![CDATA[Julia]]></category>
		<category><![CDATA[John]]></category>
		<category><![CDATA[McKormick]]></category>
		<category><![CDATA[Thompson]]></category>
		<category><![CDATA[piwo bezalkoholowe]]></category>
		<category><![CDATA[zapasy kobiet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dzeny.wordpress.com/?p=158</guid>
		<description><![CDATA[Minęła godzina 9.30. Jeny stojąc przy kuchennym oknie popijała kawę z mlekiem. Od pięciu minut obserwowała Pana Thomsona, który skończył przed chwilą znęcać się nad przydomowym trawnikiem. Odprowadzał teraz do garażu czerwoną spalinową kosiarkę , która codziennie wyrywała z ziemi resztki rzadkiej trawy oraz Jeny z niespokojnego snu. Thomson idąc drżącym krokiem popychał ze złością [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=158&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Minęła godzina 9.30. Jeny stojąc przy kuchennym oknie popijała kawę z mlekiem. Od pięciu minut obserwowała Pana Thomsona, który skończył przed chwilą znęcać się nad przydomowym trawnikiem. Odprowadzał teraz do garażu czerwoną spalinową kosiarkę , która codziennie wyrywała z ziemi resztki rzadkiej trawy oraz Jeny z niespokojnego snu. Thomson idąc drżącym krokiem popychał ze złością wysłużonego Black&amp;Deckera. Poruszał przy tym nieustannie ustami, dodając sobie animuszu niekończącym się potokiem przekleństw.</p>
<p>Jeny odstawiła chłodną kawę na kuchenny stół, z lodówki wyciągnęła napoczętą zgrzewkę bezalkoholowego piwa.</p>
<p>- Cóż to za uparta, nieznośna baba! Znowu mi to zrobiła! &#8211; Thomson wyraźnie czegoś szukał klęcząc pod prowadzącymi na werandę drewnianymi schodami.  Nie zauważył Jeny, która właśnie zjawiła się przed domem. &#8211; Nie mam już nerwów do tej starej krowy. Czemu musi się wpieprzać w nie swoje sprawy?</p>
<p>- Niech mi pan powie, Pnie Thomson &#8211; Jeny popatrzyła na starca z wysokości werandy &#8211; dlaczego będąc inteligentnym człowiekiem, zachowuje się pan jak rozkapryszone, niegrzeczne dziecko?</p>
<p>Thomson zadarł głowę i obrzucił Jeny niechętnym spojrzeniem. &#8211; Bo sprawia mi to przyjemność młoda damo.</p>
<p>Jeny parsknęła pod nosem i usiadła na schodach. &#8211; Pije pan bezalkoholowe piwo?</p>
<p>- Nie piję alkoholu bez alkoholu, ani mleka w proszku. &#8211; Thomson podniósł się z kolan, ostrożnie wyprostował plecy i usiadł na składanym turystycznym fotelu wystawionym przed dom. &#8211; Nie jadam chińszczyzny, nie oglądam polo, ani koszykówki. Nie interesuje mnie polityka, ani finansowe przekręty tych niewyrośniętych gówniarzy spacerujących w źle skrojonych garniturach i posmarkanych krawatach. Jadam ledwo wysmażone steki, popijam je mocną brandy, w telewizji oglądam tylko zapasy kobiet i filmy wojenne w których leje się krew. Nie korzystam z żadnych złodziejskich promocji i nie chodzę do kościoła. Lubię sobie czasami zapalić, ale udaje mi się to tylko wtedy, kiedy twoja złośliwa babka nie schowa mi papierosów.</p>
<p>- Może ogląda pan za dużo tych damskich zapasów? &#8211; spytała Jeny z kpiącym uśmiechem.</p>
<p>- Gdyby puszczali ich więcej nie musiałabyś mnie tak często oglądać. Wpatrywałbym się w telewizor cały dzień, znajdując perwersyjną przyjemność w oglądaniu tych wystrojonych w bikini, napompowanych sterydami, tarzających się po podłodze bab. &#8211; Thomson odchrząknął i splunął pod nogi. &#8211; Jak idą reklamy &#8211; to idę się wysrać, jak zaczynają puszczać wiadomości &#8211; to ja idę puścić pawia. Chcą ogłupić doszczętnie starych samotnych widzów, a jedyne co da się oglądać to zapasy kobiet.</p>
<p>- To może za dużo krwi pan ogląda w tych swoich stekach i wojennych filmach? &#8211; Jeny nie miała zamiaru odpuścić.</p>
<p>- Gdybyśmy popijali w kościele prawdziwą krew, a nie tanie wino &#8211; też bym tam chodził. &#8211; Starzec uśmiechnął się zadowolony z dowcipu. &#8211; A wszystko przez to, że świat się kompletnie popieprzył panienko i wzbudza to we mnie niepowstrzymaną żądzę krwi. Jestem najbardziej krwiożerczym staruchem na tej śmierdzącej ulicy, a może i w całym zafajdanym mieście.</p>
<p>- Na pewno stara się pan na takiego wyglądać. &#8211; Jeny otworzyła piwo i podała je promieniejącemu Thomsonowi. &#8211; Jak ktoś pana nie zna, może nawet pomyśleć że na starość kompletnie już panu odbiło, zwłaszcza ktoś mieszkający w pobliżu i budzony co dzień warkotem tej ledwo żywej kosiarki.</p>
<p>- Tutaj masz rację kochana! &#8211; Thomson pociągnął z butelki tęgiego łyka, brawurowo wykrzywiając twarz &#8211; im częściej tu przychodzą błagać abym przestał, grozić sądem i policją, proponując mi nowe ciche kosiarki, tym częściej mam ochotę strzyc ten pieprzony trawnik. Gdyby nie stare trzeszczące już kości, zapewniam cię, kosiłbym go dwa albo i trzy razy dziennie.</p>
<p>- Tylko po co? &#8211; rozpaczliwie zapytała Jeny.</p>
<p>- Po co? Po to żeby mnie jeszcze dostrzegali, ci zszarzali, zainteresowani tylko sobą, wypruwający sobie żyły w bezsensownej ale uczciwej pracy &#8211; obywatele, mieszkańcy piętnastej ulicy. A tak dzięki mnie, istnieje w ich życiu coś niezwykłego, coś na co mogą się nieustannie żalić rodzinie i znajomym&#8230;</p>
<p>- Których im pan najwyraźniej zazdrości.</p>
<p>- Których im oczywiście zazdroszczę. I nie mogę się pogodzić z tym, że mam tylko swoją starą, wysłużoną kosiarkę i papierosy &#8211; które właśnie teraz kiedy mam ochotę zapalić, jakby zapadły się pod ziemię. Na pewno to twoja babka znowu wyrzuciła je do śmieci.</p>
<p>Jeny z uśmiechem machnęła ręką. &#8211; Nie dogadam się z panem.</p>
<p>- Nie, to ja nie dogadam się z tobą. Najpierw będziesz dla mnie miła, będziesz częstować piwem, a potem spróbujesz mnie ubezwłasnowolnić i zabierzesz mi moją cholerną kosiarkę.</p>
<p>Jeny dawno nie widziała Thomsona w tak dobrym humorze. Kiedy starzec pokasłując zanosił się śmiechem, można było na chwilę zapomnieć o jego nieznośnym charakterze.</p>
<p>Zza zakładu fryzjerskiego Hillów, wyłoniła się babcia McKormick. Dźwigała dwie wypchane zakupami reklamówki. Thomson na widok sąsiadki przestał się śmiać i przybrał niechętną, zgorzkniałą minę. Jeny poderwała się ze schodów i podbiegła do staruszki.</p>
<p>- Mogłaś mi powiedzieć babciu że wybierasz się na zakupy. &#8211; powiedziała z pobłażliwym wyrzutem &#8211; Przecież poszłabym z tobą.</p>
<p>- Wiem kochanie, &#8211; odpowiedziała babcia Julia &#8211; ale wstałam wcześnie i nie chciałam cię budzić.  - Uśmiechając się pozwoliła odebrać sobie siatki. &#8211; Kupiłam panu papierosy! &#8211; krzyknęła do Thomsona, który zaskoczony wbił groźne spojrzenie w ziemię i całkiem przekonująco udał nagły atak kaszlu.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/dzeny.wordpress.com/158/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/dzeny.wordpress.com/158/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/dzeny.wordpress.com/158/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/dzeny.wordpress.com/158/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/dzeny.wordpress.com/158/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/dzeny.wordpress.com/158/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/dzeny.wordpress.com/158/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/dzeny.wordpress.com/158/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/dzeny.wordpress.com/158/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/dzeny.wordpress.com/158/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/dzeny.wordpress.com/158/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/dzeny.wordpress.com/158/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/dzeny.wordpress.com/158/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/dzeny.wordpress.com/158/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=158&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/23/pan-thomson-oglada-zapasy-kobiet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/771f4418c3464d292670d8b883d68e72?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">inspiromat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jeny dowiaduje się że nielubi bezalkoholowego piwa</title>
		<link>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/21/jeny-dowiaduje-sie-ze-nielubi-bezalkoholowego-piwa/</link>
		<comments>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/21/jeny-dowiaduje-sie-ze-nielubi-bezalkoholowego-piwa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 22:01:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jeny]]></category>
		<category><![CDATA[Julia]]></category>
		<category><![CDATA[McKormick]]></category>
		<category><![CDATA[Piter]]></category>
		<category><![CDATA[piwo bezalkoholowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dzeny.wordpress.com/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Babcia Julia niepewnie podniosła słuchawkę uparcie dzwoniącego telefonu. &#8211; Hallo? &#8211; Zwykle odbierała telefon przynajmniej po dziesięciu dzwonkach. Niecierpliwi oraz ci, którzy nie znali zwyczajów babci Julii, nie mieli szans się dodzwonić. Jeżeli dzwoniący przeczekał pierwsze dziesięć sygnałów, babcia Julia zaskakiwała go niezwykłym, pytająco &#8211; niedowierzającym &#8211; &#8216;Hallo&#8217;? W słuchawce babcia Julia usłyszała jak ktoś [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=15&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Babcia Julia niepewnie podniosła słuchawkę uparcie dzwoniącego telefonu. &#8211; Hallo? &#8211; Zwykle odbierała telefon przynajmniej po dziesięciu dzwonkach. Niecierpliwi oraz ci, którzy nie znali zwyczajów babci Julii, nie mieli szans się dodzwonić. Jeżeli dzwoniący przeczekał pierwsze dziesięć sygnałów, babcia Julia zaskakiwała go niezwykłym, pytająco &#8211; niedowierzającym &#8211; &#8216;Hallo&#8217;?</p>
<p>W słuchawce babcia Julia usłyszała jak ktoś głośno przełknął ślinę, odchrząknął i powiedział&#8230;</p>
<p>- Dzień Dobry Pani McKormick, mówi Piter. Czy zastałem Jeny? &#8211; To bez wątpienia był Piter. Babcia nauczyła się rozpoznawać ten przyjemny wzbudzający zaufanie tembr głosu. Ostrożnie odłożyła słuchawkę na stojący przy schodach stolik, na którym oprócz przestarzałego ebonitowego telefonu, leżał też oprawiony w brązową skórkę notes, w którym babcia Julia zapisywała najważniejsze numery. Zwykle nie podpisywała ich jednak ani imieniem, ani nazwiskiem, w związku z czym w zdecydowanej większości były to niezidentyfikowane, zbyt długie lub zbyt krótkie numery nieistniejących telefonów.</p>
<p>- Jeny, telefon do ciebie! &#8211; krzyknęła głośno babcia Julia.</p>
<p>Jeny ubrana jedynie w pasiaste spodnie od męskiej pidżamy, błyskawicznie pojawiła się na schodach.</p>
<p>- Jeżeli to Piter, powiedz mu babciu żeby tu więcej nie dzwonił.</p>
<p>Babcia Julia podniosła słuchawkę i powoli przyłożyła ją do ucha. Po chwili milczenia wypowiedziała pytające &#8211; Halo? &#8211; dodając jednak na wszelki wypadek &#8211; równie dociekliwe &#8211; A kto mówi?</p>
<p>- Tu Piter, Pani McKormick &#8211; młody człowiek odezwał się zuchwale znudzonym tonem.</p>
<p>- Jeny nie ma. Nie wiem kiedy wróci. &#8211; Powiedziała babcia Julia.</p>
<p>- Pani McKornick! Przecież słyszałem jak mówiła do Pani żebym więcej nie dzwonił. &#8211; Znudzenie w głosie Pitera zaczęło przeobrażać się w delikatne zniecierpliwienie.</p>
<p>- Tak? To powiem Ci że masz tupet młody człowieku! Jeśli tak mówiła to dlaczego ciągle tu wydzwaniasz? &#8211; Teraz i głos Babci Julii zaczął okazywać zniecierpliwienie.</p>
<p>Po drugiej stronie dało się słyszeć wyraźne westchnięcie.</p>
<p>- Proszę jej powiedzieć że będę jeszcze dzwonił. Do widzenia.</p>
<p>Babcia Julia odwiesiła słuchawkę i wygładziła swój nieskazitelnie czysty, czerwono &#8211; biały fartuch. Wróciła do kuchni, gdzie zostawiła na gazie gotującą się zupę.</p>
<p>Kuchenka była wygaszona, naczynia których używały z Jeny do obiadu &#8211; pozmywane &#8211; odpoczywały na suszarce. Stary zegar z kukułką bezlitośnie wskazywał godzinę dziesiątą. Staruszka przysiadła na rozklekotanym odrapanym taborecie, ustawionym pod oknem przez które lubiła obserwować niewielki widoczny pomiędzy fryzjernią (po lewej), a garażem Pana Freemana (po prawej), fragment piętnastej ulicy. Z kuchennego okna codziennie od ósmej rano oglądała też niezmordowanego Pana Thomsona, który dzień w dzień strzygł  mały przydomowy trawnik, nie dając mu żadnych szans na pokrycie &#8211; wystającej z pomiędzy rzadkich umęczonych źdźbeł &#8211; brzydkiej, rudawej ziemi.</p>
<p>Wieczorem, kiedy w kuchni robiło się jaśniej niż na dworze, babcia Julia &#8211; tak jak teraz &#8211; wpatrywała się godzinami we własne odbicie.</p>
<p>- I co mówił? &#8211; Jeny bezszelestnie sfrunęła po schodach i wbiegła do kuchni. Z lodówki wyciągnęła butelkę bezalkoholowego piwa. Wprawnie wystrzelony kapsel wylądował w koszu pod zlewem. Usiadła przy stole i popatrzyła pytająco na babcię.</p>
<p>- Ten młody człowiek to chyba nie jest mężczyzna dla Ciebie, Jeny. &#8211; Babcia Julia odwróciła się do wnuczki i przybrała jedną ze swych kwaskowatych, oznaczających niezadowolenie min. &#8211; To jakiś idiota!</p>
<p>Jeny podniosła do ust butelkę z piwem, jednocześnie wysoko unosząc brwi.</p>
<p>- Dzwoni tutaj żeby mi powiedzieć, że ty mówiłaś mu żeby tutaj nie dzwonił, a potem mówi że jeszcze będzie dzwonił. &#8211; Babcia Julia pokiwała z niedowierzaniem głową. Jeny odstawiła piwo i nachylając nad stołem ucałowała babcię w czoło. &#8211; Jesteś MOJA babciu! &#8211; zaśmiała się &#8211; a ja twoja! &#8211; Wstała od stołu i wylała resztę piwa do zlewu. &#8211; Nie lubię bezalkoholowego piwa. I nie lubię pozbawionych wyobraźni idiotów! &#8211; Jeny spojrzała w stronę babci, która pokiwała ze zrozumieniem głową.  - Gdyby jeszcze dzwonił&#8230; Powiedz mu babciu, że wyjechałam na Malediwy.</p>
<p>- To chyba dobry czas żeby się wybrać do ciepłych krajów. &#8211; zamyśliła się Pani McKormick &#8211; Idzie zima, ale na szczęście wymieniliśmy w końcu to stare nieszczelne okno. Zresztą pewnie i tak trzeba będzie dogrzewać.</p>
<p style="text-align:center;">* * *</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/dzeny.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/dzeny.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/dzeny.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/dzeny.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/dzeny.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/dzeny.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/dzeny.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/dzeny.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/dzeny.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/dzeny.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/dzeny.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/dzeny.wordpress.com/15/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/dzeny.wordpress.com/15/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/dzeny.wordpress.com/15/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=15&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/21/jeny-dowiaduje-sie-ze-nielubi-bezalkoholowego-piwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/771f4418c3464d292670d8b883d68e72?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">inspiromat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Pan Thomson może zajmować się czym tylko chce!</title>
		<link>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/20/co-mnie-obchodza-wnuki/</link>
		<comments>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/20/co-mnie-obchodza-wnuki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Aug 2009 20:18:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jeny]]></category>
		<category><![CDATA[Julia]]></category>
		<category><![CDATA[John]]></category>
		<category><![CDATA[McKormick]]></category>
		<category><![CDATA[Thompson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dzeny.wordpress.com/?p=8</guid>
		<description><![CDATA[- Co mnie obchodzą wnuki? &#8211; zapytał John Thomson &#8211; Mają swoich rodziców, to niech ci się martwią. &#8211; Pan Thomson ściągnął z głowy, mocno już zniszczoną bejsbolówkę. &#8211; Ja swoje odchowałem. - Dobrze że jest ciepło. Ostatnio w lutym, trzeba było dogrzewać. &#8211; odpowiedziała Pani McKormick &#8211; Ale wyszło w sumie niedużo. - Chyba [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=8&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Co mnie obchodzą wnuki? &#8211; zapytał John Thomson &#8211; Mają swoich rodziców, to niech ci się martwią. &#8211; Pan Thomson ściągnął z głowy, mocno już zniszczoną bejsbolówkę. &#8211; Ja swoje odchowałem.</p>
<p>- Dobrze że jest ciepło. Ostatnio w lutym, trzeba było dogrzewać. &#8211; odpowiedziała Pani McKormick &#8211; Ale wyszło w sumie niedużo.</p>
<p>- Chyba Pani nie wierzy w miłość wnuków do dziadków? &#8211; Thomson, spojrzał podejrzliwie w stronę sąsiadki &#8211; Ja tam nie wierzę. To bzdury!</p>
<p>- Dobrze że w kwietniu, wymieniłyśmy to stare okno w kuchni. &#8211; Pani McKormick spojrzała przez ramię w stronę okna na pierwszym piętrze. &#8211; Było strasznie rozeschłe i żadne uszczelnianie nie pomagało.</p>
<p>- Teraz &#8211; to jest czas dla mnie. &#8211; Pan Thomson, który był krzepkim, wysokim staruszkiem, klepnął się żwawo w kolano. &#8211; Odpracowałem już swoje. Wolno mi teraz zajmować się czym tylko chcę.</p>
<p>Zamyślona babcia McKormick, złamała rytm wymiany retorycznych pytań i oczywistych odpowiedzi. Przypomniała sobie nagle o gotującej się zupie. Wstała, wygładziła kuchenny fartuch, w którym co dzień przesiadywała przed domem i ruszyła w stronę drzwi.</p>
<p>- Podobno, znowu wczoraj kogoś okradli. &#8211; John oglądnął się za sąsiadką, powoli wspinającą się po schodach. Jego ruchy były szybkie i nerwowe. Łysiejąca głowa &#8211; na której widać było różowy, odciśnięty prawdopodobnie już na stałe, szef nieodłącznej, bejsbolowej czapeczki -  kiwała się rytmicznie. &#8211; Słyszałaś coś o tym, Julio?</p>
<p>- Niczym się już nie przejmują! Okradli ten różowy, narożny dom. Ci biedni, młodzi ludzie, użądzili sobie w tym czasie przyjęcie urodzinowe &#8211; w ogrodzie! &#8211; Babcia Julia odwróciła się w stronę starego Thomsona. &#8211; Też kiedyś moglibyśmy wydać u nas, jakieś, małe, ogrodowe przyjęcie. &#8211; Babcia Julia uśmiechnęła się pogodnie (do tyci-prawdopodobnego, szalonego pomysłu), zastanawiając się jednocześnie, dlaczego stoi w połowie schodów. Zapomniała czy wchodziła właśnie, czy wychodziła z domu. Zerknęła w stronę drzwi &#8211; były otwarte.</p>
<p>- Ja, to bym się z nimi nie patyczkował! &#8211; John Thomson, zacisnął dłonie na poręczach fotela. &#8211; Wystrzelałbym jednego po drugim!</p>
<p>- Dobrze że jest ciepło. Ostatnio w lutym musiałyśmy dogrzewać. Na szczęście Jeny,&#8230; &#8211; Babcia McKormick zamilkła w pół zdania. Zza zakładu fryzjerskiego (wybudowanego przez tą paskudną rodzinę Hill&#8217;ów, chyba specjalnie po to, aby zasłaniać staruszkom &#8211; przesiadującym całymi dniami przed domem, widok na zachodnią połowę piętnastej ulicy), wyłoniła się żółta taksówka. Powolnie toczący się samochód, niebezpiecznie zbliżał się do ukochanego,  codziennie koszonego przez Thomsona, trawnika. Taksówkarz, składający się z olbrzymiego, białego turbanu, czarnej, równie pokaźnej brody oraz prawie niedostrzegalnej &#8211;  całej reszty, nie patrzył na drogę, tylko gestykulując żywo, krzyczał do pasażera. Stary ford, zatrzymał się tuż przed poczerwieniałym ze zgrozy, ciskającym w stronę hindusa, złowrogie spojrzenia &#8211; starym Thomsonem.</p>
<p>Pasażer siedzący na tylnej kanapie, energicznym kopniakiem otworzył uchylone drzwi taksówki.</p>
<p>Na widok znajomej twarzy, stary John nieświadomie, prawie niezauważalnie &#8211; uśmiechnął się! Jeny, ubrana w krzywo zapiętą wojskową kurtkę, niemożliwie rozczochraną fryzurę i jednego buta, wygramoliła się z samochodu. Uzbrojona w drugi but, trzymany kurczowo w zaciśniętej dłoni, Jeny po raz drugi tego dnia, trzasnęła drzwiami. Hindus zawył żałośnie i pospiesznie odjechał, wyrzucając z siebie, najstraszniejsze, hindi &#8211; klątwy.</p>
<p>Zastygła w bezruchu babcia Julia i groźnie uśmiechnięty Pan Thomson, przyglądali się niecodziennej scenie w milczeniu.</p>
<p>- Cześć, babciu. Dobry, Panie Thomson! &#8211; rzuciła Jeny. &#8211; Wszystko u mnie w porządku, jestem tylko wściekła, głodna i zmęczona. &#8211; Uwolniła z uścisku groźnego buta,  rzucając nim ze złością w ścianę. Przebiegła przez trawnik, w dwóch skokach pokonała stare, drewniane schody i fukając pod nosem, znikła za drzwiami.</p>
<p>Babcia Julia, przypomniała sobie o gotującej się zupie.  Starannie wygładziła fartuch (w biało &#8211; czerwoną kratę) i z lękliwym ociąganiem, weszła do domu.</p>
<p>Pan Thomson, pokiwał nerwowo głową. &#8211; Do czego to doszło? Żeby terroryści, wozili taksówkami przyzwoitych ludzi. &#8211; Rozprostował przed sobą, pomiętą w złości, bejsbolową czapeczkę. Wydawało mu się, że naszyty na nią &#8211; pieklenie czerwony rak (będący nieudolnym wyobrażeniem znaku zodiaku, pod którym przyszedł na świat John Beniamin Thomson), uśmiecha się do niego. Wcisnął bejsbolówkę na głowę i już spokojnie, wrócił do jeszcze nieostygłego, tematu dnia. &#8211; Co mnie obchodzą wnuki, a do tego nie moje? Ja swoje już odpracowałem. Teraz mogę robić to, na co tylko mam ochotę.</p>
<p>Jeny,  pierwsze kroki skierowała do kuchni, buchającej szarym, śmierdzącym spalenizną dymem. Jak zwykle, nie bez trudu, otworzyła na oścież, niewielkie, stare,  kuchenne okno.</p>
<p>Na swoim, niezwykłym &#8211; codziennym trawniku, siedział zastygły w bezruchu, stary tetryk &#8211; w nieodłącznej, granatowej czapeczce na łysiejącej, niezdrowo zaróżowionej głowie.</p>
<p>Mrużąc oczy (w siwych chmurach &#8211; leniwie opuszczającego kuchnię &#8211; śmierdzącego dymu), Jeny dostrzegła wyszyty na bejsbolówce, piekielnie &#8211; czerwony napis &#8211; CANCER.</p>
<p style="text-align:center;">* * *</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/dzeny.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/dzeny.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/dzeny.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/dzeny.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/dzeny.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/dzeny.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/dzeny.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/dzeny.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/dzeny.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/dzeny.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/dzeny.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/dzeny.wordpress.com/8/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/dzeny.wordpress.com/8/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/dzeny.wordpress.com/8/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=8&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/20/co-mnie-obchodza-wnuki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/771f4418c3464d292670d8b883d68e72?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">inspiromat</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jeny po raz pierwszy trzaska drzwiami</title>
		<link>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/16/jeny/</link>
		<comments>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/16/jeny/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Aug 2009 20:17:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jeny]]></category>
		<category><![CDATA[Piter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dzeny.wordpress.com/2009/08/16/jeny/</guid>
		<description><![CDATA[- Jeny, Jeny, Jeny – Piter wypowiadał jej imię, na każdy z możliwych sposobów. – Jeny wyjdź za mnie. – Chyba znalazł ten odpowiedni. Rozkoszna Jeny otworzyła oczy i wyrwała się spod przygniatającej ją, opalonej, umięśnionej ręki. Pociągnęła za sobą atłasowe prześcieradło, które otuliło jej boskie ciało. - Zgłupiałeś? – zapytała, tonem jakim pijany zapewnia [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=3&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Jeny, Jeny, Jeny – Piter wypowiadał jej imię, na każdy z możliwych sposobów. – Jeny wyjdź za mnie. – Chyba znalazł ten odpowiedni. Rozkoszna Jeny otworzyła oczy i wyrwała się spod przygniatającej ją, opalonej, umięśnionej ręki. Pociągnęła za sobą atłasowe prześcieradło, które otuliło jej boskie ciało.</p>
<p>- Zgłupiałeś? – zapytała, tonem jakim pijany zapewnia o swojej trzeźwości. – Boże! – westchnęła – Która godzina?</p>
<p>- Która godzina? Przecież dzisiaj jest wtorek &#8211; masz wolne. – Piter usiadł na łóżku. Sprawiał wrażenie szczerze zaskoczonego.</p>
<p>- Boże! – Jeny, ubierała się jedną ręką, starając się ukryć pod płynnym prześcieradłem. Uciekała przed zdziwionym spojrzeniem mężczyzny, z którym kochała się regularnie od przeszło dwóch lat. Jedynym jej, obecnym zadaniem, było jak najszybsze ukrycie swego ciała.</p>
<p>- Powiedz przynajmniej, o co chodzi &#8211; Piter otwierał oczy coraz szerzej. Jego źrenice, wciąż się powiększały. &#8211; Coś się stało?</p>
<p>- Gówno się stało, ty kretynie! &#8211; Jeny wykrzyczała to z niespodziewanym impetem. Nagle zapragnęła, odsunąć tego męzczyznę jak najdalej od siebie, choćby za pomocą kilku wulgarnych słów. Miała już na sobie sweter. Schyliła się po spodnie.</p>
<p>- Nie rozumiem, Jeny &#8211; Piter zaczął mówić zlęknionym szeptem.</p>
<p>- Przestań się do mnie zwracać po imieniu, ty impertynencki fagasie. Mam dość twoich obślizgłych spojrzeń! Coś ci się chyba pojebało w głowie! Od- pier &#8211; dol &#8211; się &#8211; ode &#8211; mnie! &#8211; Jeny porwała ze stołu torebkę i wychodząc, po raz pierwszy tego dnia, trzasnęła drzwiami.</p>
<p>Piter został sam. Zamrugał nerwowo, przetarł oczy i wydał z siebie żałosne westchnienie.</p>
<p>Mężczyzna, chwilowo nie wyglądał jak mężczyzna. Usiadł powoli na skraju łóżka i szczerze, wylewnie jak dziecko &#8211; popłakał się.</p>
<p style="text-align:center;">* * *</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/dzeny.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/dzeny.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/dzeny.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/dzeny.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/dzeny.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/dzeny.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/dzeny.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/dzeny.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/dzeny.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/dzeny.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/dzeny.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/dzeny.wordpress.com/3/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/dzeny.wordpress.com/3/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/dzeny.wordpress.com/3/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=dzeny.wordpress.com&amp;blog=9034846&amp;post=3&amp;subd=dzeny&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dzeny.wordpress.com/2009/08/16/jeny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/771f4418c3464d292670d8b883d68e72?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">inspiromat</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
